Wśród przodków gliwiczanki Gosi Kaliszewskiej konie zawsze cieszyły się należnym uznaniem. Jej dziadek był kawalerzystą, mama swego czasu także dosiadała końskiego grzbietu, by w końcu poświęcić się pasji fotografowania tych pięknych zwierząt. Gosia początkowo traktowała jazdę na koniu jako rekreację.
- Tam, gdzie spÄ™dzaÅ‚am wakacje, wyszukiwaÅ‚am stadninÄ™ i na koÅ„skim grzbiecie spÄ™dzaÅ‚am sporo czasu. W koÅ„cu uznaÅ‚am jednak, że konie znaczÄ… dla mnie bardzo dużo i że gotowa jestem poÅ›wiÄ™cić siÄ™ mocniej tej pasji – wspomina gliwiczanka.
Swój pierwszy zÅ‚oty medal uczennica III obecnie klasy gimnazjum wywalczyÅ‚a podczas Mistrzostw Polski “Pony”. Od czterech lat trenuje w Zakrzowie, reprezentujÄ…c barwy Ludowego Klubu Jeździeckiego Lewada Zakrzów. Od dwóch lat ma także wÅ‚asnego konia, siedmioletniego Lelka.
- To ostatni prezent od dziadka, który w testamencie napisaÅ‚, że pieniÄ…dze uzyskane ze sprzedaży jego samochodu majÄ… zostać przeznaczone na zakup konia. Ponieważ córka byÅ‚a bardzo mocno zwiÄ…zana z dziadkiem, duży sentyment czuje też do tego potężnego zwierzÄ™cia – dodaje mama Gosi, Elżbieta Kaliszewska.
Gosia podczas niedawnej VIII Ogólnopolskiej Olimpiady MÅ‚odzieży w Sportach Letnich, jaka odbyÅ‚a siÄ™ we WrocÅ‚awiu odnotowaÅ‚a w swojej grupie wiekowej znaczny sukces. Rywalizacja odbywaÅ‚a siÄ™ także w “koÅ„skich dyscyplinach”, w tym w ujeżdżeniu. Gosia zdobyÅ‚a srebrny medal i jako wicemistrzyni Polski zostaÅ‚a tym samym nominowana do wejÅ›cia do narodowej kadry juniorów! Do zdobycia zÅ‚otego medalu zabrakÅ‚o jej niewiele. ZwyciÄ™stwo byÅ‚o o wÅ‚os!
- DziÄ™ki wejÅ›ciu do kadry bÄ™dÄ™ mogÅ‚a startować na miÄ™dzynarodowych zawodach – mówi wicemistrzyni.
To nie pierwsze zwycięstwo Gosi odniesione na siedmioletnim Lelku. W czerwcu wywalczyła bowiem II miejsce w kategorii juniorów młodszych w Mistrzostwach Polski Zrzeszenia LZS w Ujeżdżeniu w Zakrzowie.
Na zawodach sędziowie oceniają przede wszystkim precyzję i rytmiczność przejazdu, płynność ruchów konia oraz symbiozę konia i jeźdźca.
Gosia swojej pasji poświęca sporo czasu, mimo to nie cierpi na tym nauka. Gosia interesuje się nie tylko końmi.
Fascynują ją także rodzinne historie, które miała okazję poznać dzięki dziadkowi, Jarosławowi Krzysztofowiczowi.
- Mój dziadek lubił opowiadać o Bolesławie Orlińskim, który był jego ciotecznym bratem. Ten urodzony w Kamieńcu Podolskim krewny wychowywał się w majątku ziemskim, otoczony końmi. Od dziecka marzył jednak o tym, by zostać lotnikiem i udało mu się spełnić to marzenie. Był wielkim patriotą, cechowała go niezwykła odwaga, granicząca niekiedy z brawurą. Bolesław Orliński był pierwszym pilotem, który w 1926 roku przeleciał, w towarzystwie Leonarda Kubiaka do Japonii. To dopiero było wyzwanie!
Trzeba przecież pamiÄ™tać o tym, jak niedoskonaÅ‚e byÅ‚y wówczas samoloty. Loty dÅ‚ugodystansowe należaÅ‚y jeszcze wówczas do rzadkoÅ›ci. Podczas tego lotu BolesÅ‚aw OrliÅ„ski dokonaÅ‚ bowiem, jako pierwszy, dÅ‚ugiego, bo okoÅ‚o 1300 km przelotu nad Morzem JapoÅ„skim w jego najszerszym miejscu, a caÅ‚a podróż obfitowaÅ‚a w mnóstwo mrożących krew w żyÅ‚ach przygód. Wystarczy wspomnieć o sztukowaniu Å›migÅ‚a drutem i koniecznoÅ›ciÄ… korzystania z fragmentu mapy wyrwanej z hotelowego atlasu… – nie bez dumy opowiada Gosia.
Ten rok szkolny gliwiczanka zakończyła otrzymując świadectwo z czerwonym paskiem, mimo że do Zakrzowa w trakcie roku szkolnego wyjeżdża raz w tygodniu oraz w każdy weekend.
Utalentowana gimnazjalistka jest także zdobywczynią stypendium naukowego ufundowanego przez prezydenta miasta. Wakacje gliwiczanka praktycznie całe spędzi na grzbiecie Lelka. Tytuł wicemistrzyni zobowiązuje wszak do szlifowania formy.
Autor artykułu: (jh)