Maraton na jeziorze

July 15th, 2002

Łukasz Kordowski, najmłodszy uczestnik rozegranego wczoraj na Jeziorze Paprocańskim II Maratornu Pływackiego, ma 14 lat. Najstarszy, Edward Zagaja, w maju skończył 70 lat.

- Ponad 20 lat pracowałem tutaj jako ratownik – powiedział nam. – Codziennie w płetwach i w dresie, żeby było większe obciążenie, przepływałem trzy kilometry. Czuję się bardzo dobrze i mógłbym jeszcze startować dalej.

32 zawodniczek i zawodników (dwa razy więcej niż przed rokiem) stanęło do imprezy organizowanej przez tyski WOPR i MOSiR. Do pokonania mieli 2,5 km. Najszybciej przepłynął dystans uczeń liceum z Sosnowca Jakub Lysko (w czasie 33,37 min). Drugi był ubiegłoroczny zwycięzca, tyszanin Robert Kaczyński (33,41). Na ostatnich metrach stoczyli pasjonującą walkę, płynąc w iście sprinterskim tempie.

Trzeci był Tomasz Skoczylas z Tychów (36,52). Najlepszą wśród pań okazała się Joanna Turek, ratowniczka z Tychów (47,21), która w ogólnej klasyfikacji uplasowała się na 10 miejscu.

Autor artykułu: (les)

Dźwięki, które kołyszą

July 12th, 2002

W inauguracyjnym spotkaniu przez Domem Muzyki i Tańca w ramach cyklicznego, już jedenastego, Muzycznego Lata pierwotnie miał wystąpić atrakcyjny zespół rodem z dalekich filipińskich wysp The Rythm Trio. Niestety dalekowschodni gwiazdorzy trochę pokpili sprawę i na dwa dni przed sobotnim koncertem zapowiedzieli, że do Zabrza nie przyjadą. Honor imprezy musiała ratować inna ciekawa grupa muzyczna i tej roli dobrze wywiązała Karpowicz Family.

Zespół, może trochę mniej znany niż inni goście plenerowej imprezy przed DMiT-em, zapowiedziani w kalendarzu tej imprezy, bawił publiczność swoimi rytmami nie gorzej niż prawdziwe “tuzy” estrady i został ciepło przyjęty przez publiczność, która stawiła się na pierwsze sobotnie spotkanie z latem… naszpikowanym nutami.

W drugiej części wieczoru na scenie, ustawionej tym razem dla odmiany przez dyrektora DMiT-u Tomasza Belera przy zachodnim skrzydle zabrzańskiej placówki, wystąpiła Magdalena Durecka znana z występów w opolskim amfiteatrze.
W Opolu ta uznana już piosenkarka zaczynała karierę w 1990 roku zdobywając tytuł Miss Obiektywu. Trzy lata później wyśpiewała trzecią nagrodę w konkursie “Premie i Premiery”, a po kolejny roku została uznana jako Piosenkarka Roku “Panoramy”. M. Durecka jest również autorką tekstów swoich piosenek, ale równie często pisze dla innych wykonawców, a z jej usług na tym polu korzystał też m.in. Krzysztof Krawczyk.

Tradycją wszystkich muzycznych spotkań przed DMIT-em jest losowanie w przerwach między występami artystów drobnych upominków wśród publiczności. W minioną sobotę do osób, które mają nieco szczęścia przy wszelkiego rodzaju loteriach, trafiły koszulki, czapeczki i czajniki ufundowane przez głównego sponsora Muzycznego Lata. Pod względem nagród oczywiście najatrakcyjniej zapowiada się ostatnia sobota sierpnia. Wtedy zostanie wśród widzów, którzy będą mogli się pochwalić się wykupionymi karnetami na plenerowe spotkania przed DMiT-em, zostanie wylosowana weekendowa wycieczka dla dwóch osób w Beskidy.

Warto więc uczestniczyć w muzycznych, zabrzańskich wieczorach. Kolejny już jutro i na estradzie pojawią się wykonawcy, którzy w Zabrzu bywali już i to niejednokrotnie.

W pierwszej części publiczność kołysał będzie muzycznymi dźwiękami Mariusz Kalaga z grupą Partners, a potem zaśpiewa dobrze znany szczególnie trochę starszej widowni, Andrzej Rybiński. Wiek widzów, jak widać to już od lat, jest podczas Muzycznego Lata bardzo zróżnicowany, gdyż w asfaltowych alejkach można spotkać zarówno nastolatków, jak i pary dobrze po czterdziestce, doskonale bawiący się w rytm utworów płynących ze sceny. Na spragnionych i głodnych czekają stoiska oferujące zimne napoje i przekąski. Dla maluchów towarzyszącym rodzicom podczas ich sobotniego wypadu czeka zawsze wspaniała i słodka cukrowa wata.

Autor artykułu: (wag)

Pracy i chleba!

July 12th, 2002

Pod hasłem “Pracy i chleba” protestowała grupa kilkudziesięciu bezrobotnych, którzy zgromadzili się pod zabrzańskim magistratem. Organizatorem protestu był Ruch Obrony Bezrobotnych. Manifestanci wyrażali swoje niezadowolenie fatalną sytuacją na rynku pracy oraz bezradnością władz miasta wobec ciągle rosnącego bezrobocia.

Do akcji włączył się też Komitet Obrony Mieszkańców z przewodniczącą Elżbietą Adach, który walczy o swoje prawa do mieszkań. Z protestującymi spotkał się wiceprezydent miasta Maciej Śliwa, na którego ręce bezrobotni złożyli petycje.

Pod zabrzańskim magistratem, zdesperowani ludzie nie

Autor artykułu: (ira)

Orły bez medalu, ale w czołówce najlepszych w kraju

July 12th, 2002

Zespół Bielskich Orłów zajął piąte miejsce podczas mistrzostw Polski oldbojów, jakie odbyły się w miniony weekend w Byczynie. Mistrzostwa rozegrano po raz 14., ale piłkarze-weterani spotkali się tam już po raz 20. W turnieju o tytuł mistrzów Polski grało szesnaście drużyn, 15 polskich i jedna niemiecka. Bielszczanie pojechali tam z nadziejami na dobry wynik, zwłaszcza że w ubiegłym roku podczas swojego debiutu w tych prestiżowych rozgrywkach zdobyli brązowy medal. Podobnie jak przed rokiem i teraz nie było łatwo. Bielszczanie trafili na mocnych rywali.

Mimo to udało się im awansować. Najpierw zremisowali z Żyrardowianką 1-1 (bramka Grzegorza Więzika), w następnym podzielili się punktami z Flotą Świnoujście (0-0), a w trzecim meczu wygrali z zespołem z Oławy 2-0 (bramki zdobyli Więzik i Józef Kwiek).

Po wyjściu z grupy Bielskie Orły trafiły od razu na broniącą tytułu drużynę Śląska Wrocław, w której znalazło się kilku byłych reprezentantów Polski i piłkarzy ligowych. W efekcie bielszczanie nie sprostali rywalom, ulegając nieznacznie 1-2. Honorowego gola strzelił Ryszard Gibas. Mistrzami Polski oldbojów zostali piłkarze Śląska Wrocław. Bielszczanie zajęli piąte miejsce.

- Zaistnieliśmy w Polsce. Do tego turnieju chciały się zgłosić 32 zespoły. Przyjęto 16. My jesteśmy w tej pierwszej ósemce. To spory sukces – uważa dr Sławomir Wojtulewski, prezes Bielskich Orłów.

Bielskie Orły powstały trzy lata temu. Stowarzyszenie zrzesza byłych piłkarzy i sympatyków futbolu, którzy chcą kontynuować swoją pasję, jaką jest piłka nożna.

Autor artykułu: (klm)

Zacięte pojedynki młodych piłkarzy z Sosnowca

July 11th, 2002

Futbolówka była nagrodą dla zwycięskiej drużyny w turnieju ,Młodych Talentów”, zorganizowanego przez MOSiR Sosnowiec na bocznym boisku Zagłębia. Na starcie zawodów stanęło sześć drużyn. Tylko jedna nie doznała porażki, dwie natomiast nie wygrały meczu. Wszystkie zdobywały punkty i bramki.

Pojedynki zespołów składających się z trampkarzy (zawodnicy nie mogli mieć skończonych 14 lat) były bardzo zacięte. Co trzeci mecz kończył się remisem. Na czoło tabeli szybko wyszły Biedronki, które punktami podzieliły się tylko z Demonami (1:1), wygrywając pozostałe spotkania. O turniejowym zwycięstwie zadecydował sukces (4:2) Biedronek w pojedynku z Pogonią Sosnowiec. Ta ostatnia obok trzech zwycięstw, w tym efektownego 4:0 z Chłopcami z Gorenic, zapisała na swoje konto również remis 1:1 ze znacznie niżej notowanymi Betonowymi Sandałami.

O miejsce na najniższym stopniu podium rywalizowali Demon i Chłopcy z Gorenic. Ci ostatni wygrali wyprawdzie bezpośrednie spotkanie 1:0, ale remisy z Betonowymi Sandałami (0:0) i Legią Sosnowiec (1:1) sprawiły, że w tabeli wylądowali za Demonami.

Demony, które jako jedyne nie uległy triumfatorom turnieju oraz wysoko (po 3:0) pokonały drużyny Betonowych Sandałów i Legii Sosnowiec, szansę na wyższe miejsce w tabeli zaprzepaściły przegrywając po 0:1 dwa pozostałe pojedynki.

Podczas turnieju “Młodych Talentów” przyznano trzy nagrody indywidualne. Królem strzelców z 5 trafieniami na koncie został Łukasz Szperna. Najlepszym zawodnikiem zawodów uznano Karola Peronia, a najlepszym bramkarzem został Piotr Jańczyk. Każdy z nich wrócił do domu w nowej koszulce.

Autor artykułu: (wow)

Nowy sezon rozpoczną pucharowe zmagania

July 11th, 2002

Niewiele ponad dwa tygodnie wakacji mieli piłkarze zagłębiowskich klubów. Już w pierwszych dniach lipca większość z nich wznowiła treningi, przygotowując się do nowego sezonu, który rozpocznie się na początku sierpnia. Pierwsza runda eliminacji Pucharu Polski w podokręgu sosnowieckim ŚlZPN zaplanowana jest na 4 sierpnia.

Od początku lipca trenuje drużyna Czarnych Sosnowiec (IV liga wznowi rozgrywki

10 sierpnia). Podopieczni Roberta Majewskiego mają już za sobą niezbyt udany (0:8) sparing z Ruchem Radzionków, a w sobotę, o godz. 11, na zagórskim stadionie zmierzą się z IV-ligowym beniaminkiem, Unią Strzemieszyce.

W zespole sosnowieckim doszło do sporych roszad kadrowych. Odeszli Maciej Zudin i Tomasz Wiejacha. Pracodawcy szuka Tomasz Przybyś, a cały czas niepewny jest los Michała Ziółkowskiego i Przemysława Oklejewskiego. Szkoleniowiec ,kolejarzy” nie chce zdradzić, kto wzmocni drużynę. W treningach bierze udział kilkunastu nowych graczy.

- Na pewno odmłodzimy kadrę. Zgodnie z nowymi przepisami czterech młodzieżowców będzie musiało grać w każdym meczu pełne 90 minut – mówi Robert Majewski.

Wczoraj treningi wznowili piłkarze Sarmacji Będzin, która od kilku lat bezskutecznie walczy o mistrzostwo “okręgówki”. Będzinianie pierwszy sparing rozegrają 17 lipca z Iskrą Psary lub Błękitnymi Sarnów. Później ich rywalami będą: MKS Sławków (20.07), Raków Częstochowa (24.07), Źródło Kromołów (27.07), Szombierki Bytom (31.07) i Czarni Sosnowiec (3.08).

20 zawodników pojawiło się we wtorek na pierwszym treningu dąbrowskiego Zagłębiaka. Było wśród nich aż 4 bramkarzy, dzięki czemu na piłkarką emeryturę zapewne trafi ponad 40-letni Mirosław Kwaśniak, strzegący pod koniec ubiegłego sezonu dąbrowskiej bramki. Trener Zenon Grzelak zapowiada gruntowne odmłodzenie składu.

Dzisiaj pierwszy trening czeka zawodników Unii Ząbkowice, którzy na pewno rozegrają pod koniec miesiąca spotkania kontrolne z RKS Grodziec i Przyszłością Ciochowice. Natomiast w poniedziałek, o godz. 17, po wakacyjnej przerwie spotka się ze swoimi podopiecznymi na boisku Jerzy Grabara, szkoleniowiec AKS Niwka.

Autor artykułu: (wow)

Sztuka z charakterem

July 11th, 2002

Galeria debiutowała wystawą “Ogólnopolskie Bienale Pasteli”. Od tamtej pory w BWA odbyło się 16 prezentacji, w tym aż 9 premierowych. W trakcie trwania roku szkolnego zorganizowano 7 warsztatów teoretycznoplastycznych.

- Młodzi ludzie wzbogacają wiedzę teoretyczną i praktyczne umiejętności. Poznają twórców, kierunki oraz techniki współczesnego malarstwa. Poza tym kontakt ze sztuką uczy ich wrażliwości – wyjaśnia Stanisław Stach, kierownik galerii.

W galerii odbywają się też spotkania z ciekawymi ludźmi. Miłośnicy nie tylko sztuki mogli skorzystać z takich propozycji 12 razy. W BWA gościli historycy, archeolodzy, publicyści czy poeci z tego regionu. Spotkania te są okazją do poznania dziejów miasta i najbliższych okolic z wielu punktów odniesienia

Kolejną formą działalności w BWA są koncerty: od muzyki klasycznej, poprzez jazzową, filmową, a skończywszy na występach bardów. Również wenisaże wzbogacane są o recitale uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej w Olkuszu. W ciągu roku w galerii odbyło się dziewięć koncertów.
Galerii nie brakuje także odwagi, by zabytkowe wnętrza dworku Machnickich wykorzystać do eksperymentalnych przedsięwzięć, jakimi są happeningi. Oznacza to, iż w praktyce BWA jest ważnym punktem na mapie kulturalnej powiatu. Galeria stała się także ostoją kulturalną, która skupia ludzi bezpośrednio związanych ze sztuką i jej miłośników. Dobre wyniki przynosi współpraca ze stowarzyszeniami, działającymi na tym terenie, czy z ośrodkami kultury.

Autor artykułu: Małgorzata Łyczak

Ratownicy muszą być czujni bez względu na upał

July 10th, 2002

Kolejka przy kasie. Mnóstwo ludzi wokół basenu. Opalają się, spacerują, rozmawiają. Rankiem jeszcze niewielu kąpie się w wodzie. Czekają, aż stanie się cieplejsza. Potem będzie tłok. Spragnieni ochłody często nie pamiętają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, co może mieć tragiczne skutki. Szczególnie groźne są kąpieliska niestrzeżone, gdzie pływamy na własną odpowiedzialność.

Aby kąpielisko zostało dopuszczone do użytku, musi zostać zaakceptowane przez Sanepid. Przed rozpoczęciem wakacji przeprowadza on szczegółowe badania jakości wody, a w trakcie sezonu kontroluje ją co tydzień. Wszystkie kąpieliska czynne są przez całe wakacje, a ratownicy pełnią dyżury od godz. 10 do 18.

Ogromnym zainteresowaniem cieszy się ośrodek rekreacyjno-sportowy “Sielec”, gdzie w upalne dni trudno o wolne miejsca. Dogodne położenie blisko centrum oraz dodatkowe atrakcje w postaci kortów tenisowych i boiska do koszykówki sprawiają, iż jest to najchętniej odwiedzane kąpielisko w Sosnowcu. Nad bezpieczeństwem czuwa tu ośmiu ratowników, których wspierają osoby pracujące społecznie.

- Są dni, kiedy przez basen przewija się 2 tys. osób, ale na szczęście nie doszło tu dotychczas do żadnego wypadku – mówi szef ratowników, Grzegorz Kidawa. – Największym powodzeniem cieszy się zjeżdżalnia rynnowa, będąca pod nadzorem dwóch ratowników, oraz pięciometrowa wieża do skoków na najgłębszym basenie. Z basenów korzysta głównie młodzież, ale w soboty i niedziele przychodzą całe rodziny. Dla najmłodszych mamy brodzik, starsi mają do dyspozycji baseny średni i głęboki.

Kolejnym miejscem letniego wypoczynku jest kąpielisko “Niwka”, które stało się nie lada atrakcją dla dzieci i młodzieży z pobliskich osiedli.

- Przychodzą tu głównie dzieci z najbliższej okolicy, spędzające wakacje w domu – twierdzi ratownik Piotr Pytel. – Jest tu raczej spokojnie i bezpiecznie, choć widać, że dzieciaki przychodzą tu, aby się wyszaleć. Jak na razie nasza praca ograniczała się do opatrywania drobnych skaleczeń.

Basen jest nadzorowany przez trzech ratowników, co na obiekcie tej wielkości w pełni wystarcza. Trwa tu właśnie “Akcja Lato”, w ramach której przygotowano sporo konkursów i zabaw.

Niemałą popularnością cieszą się również sosnowieckie Stawiki, gdzie w przeciwieństwie do basenów, na których trzeba zapłacić około 4 zł za wstęp, tu popływać można za darmo. W pogotowiu jest tu czterech ratowników, którzy wypożyczają też chętnym sprzęt pływający.

- Prowadzimy również zajęcia edukacyjne dla najmłodszych, dotyczące prawidłowego zachowania się nad wodą. – mówi ratownik Piotr Foltyński. – Z takich kursów korzystają głównie grupy zorganizowane. Nasze spotkania to sposób na przekazanie dzieciom wiedzy o tym, co robić, by nie dopuścić do jakiegoś wypadku, a także dowiedzieć się, jak udzielić pomocy innym w razie nagłej konieczności. Wierzymy, że to może przydać się im w różnych sytuacjach i po prostu pomóc.

Zdarza się również, iż spokój zakłóca młodzież pod wpływem alkoholu.

- Niejednokrotnie byliśmy zaczepiani, a nawet atakowani – przyznaje szef ratowników, Marek Zdarzycki. – Są to bardzo trudne i nieprzyjemne sytuacje, w których musimy liczyć sami na siebie. Zazwyczaj staramy się uspokoić takie osoby, a jeżeli to nie pomaga, wzywamy Straż Miejską lub policję.

Często grillowanie nad zalewem trwa do późnych godzin nocnych i uraczeni alkoholem biesiadnicy muszą czuwać nad wzajemnym bezpieczeństwem sami.

Ratownicy na Stawikach mają przestarzały sprzęt (nie ma pieniędzy na wymianę). Wiele czasu zajmuje im konserwacja, która dostarcza zajęcia w pochmurne dni. Najmłodsza łódź, “Mariusz”, ma siedem lat i właśnie jest w remoncie.

Na obrzeżach Sosnowca położony jest rzadko uczęszczany zbiornik wodny “Balaton”. Korzystają z niego głównie najmłodsi, bo głębokość wody nie przekracza tu 1,5 m.

- Więcej ruchu mamy w weekendy, gdy nad wodą ludzie urządzają sobie grille – stwierdza ratownik Tomasz Mikołajek. – Największy kłopot sprawiają betonowe słupki wyznaczające obszar kąpieliska, będące powodem licznych skaleczeń. Poza tym jest spokojnie.

Wszyscy ratownicy podkreślają, że pracują głównie dla przyjemności, choć możliwość zarobienia tysiąca zł miesięcznie również ma znaczenie.

- Na pewno nie da się z tego wyżyć, ale jako dorywcza praca na wakacje jest bardzo opłacalna – mówi Piotr Pytel.

Wcześniej jednak kandydaci na ratownika muszą przejść trzymiesięczny kurs kończący się egzaminami sprawnościowymi i teoretycznymi. Koszt kursu to 550 zł, a dodatkowo wymagany jest patent żeglarski lub motorowodny.

Autor artykułu: Barbara Bargieł, PaweŁ Kowalski

Cztery czekolady stały się tematem posiedzenia czeladzkiego Zarządu Miasta

July 10th, 2002

Cztery tabliczki czekolady, a właściwie problem ich podziału między 9 uczniów, stały się sprawą rozpatrywaną przez czeladzki Zarząd Miasta oraz przedmiotem bogatej korespondencji między władzami samorządowymi i dyrektorami dwóch szkół. Dzieci czekolad ostatecznie nie oglądały.
Podczas tegorocznego VIII Konkursu Wiedzy o Czeladzi zadaniem uczniów podstawówek była inscenizacja jednej z legend. Trzecie miejsce zajął dziewięcioosobowy zespół SP 7, otrzymał cztery czekolady.

- Razem z opiekunką zespołu stwierdziłyśmy, że niemożliwe jest podzielenie tej nagrody tak, by nie sprawić dzieciom przykrości – mówi Barbara Strzelecka, dyrektor SP 7. – Zwróciłam zatem nagrody organizatorom, życząc im smacznego. Na podobne niedociągnięcia organizacyjne zwracałam już uwagę podczas poprzednich edycji konkursu. Niestety bezskutecznie.

Następnego dnia dyrektorka “siódemki” została w trybie pilnym wezwana na posiedzenie Zarządu Miasta.

- Byłam przekonana, że chodzi o nałożony na szkołę program oszczędnościowy, polegający na likwidacji części kół artystycznych i rekreacyjnych, który skutkowałby koniecznością zwolnienia nauczycielki mianowanej z 19-letnim stażem pracy – dodaje Barbara Strzelecka.
Tematem interesującym władze okazała się jednak sprawa zwrotu czekolad.

- Nie byliśmy organizatorem konkursu i nie liczba nagród była problemem – mówi Kazimierz Jakóbczyk, burmistrz Czeladzi. – Trudno mi uwierzyć, że długoletni dyrektor szkoły nie potrafił sobie poradzić z tak błahą sprawą. Obawiam się, że w sytuacji, gdy pojawią się naprawdę skomplikowane i trudne sprawy, pani Strzelecka będzie równie bezradna. Zapraszając panią dyrektor na posiedzenie Zarządu Miasta, oczekiwałem wyjaśnień i przeprosin pod adresem organizatorów konkursu za niestosowne i niekulturalne zachowanie, jakim było zwrócenie części otrzymanych nagród.

- Czekolady, które przekazano szkole, miały być formą poczęstunku dla uczestniczącej w inscenizacji młodzieży, a nie nagrodą. We wszystkich kategoriach konkursu nagrodami były wydawnictwa ukazujące historię Czeladzi, mające wzbogacić szkolne biblioteki – wyjaśnia Anna Ślagórska, przewodnicząca Zespołu Historycznego i jednocześnie dyrektor Gimnazjum 1. – Taką formę poczęstunku stosujemy w szkole i nikt do tej pory nie poczuł się urażony. Pytałam też dyrektorów innych szkół, czy przekazanie czekolad, za każdym razem w ilości mniejszej niż ilość uczestników, uraziło ich lub uczniów. Wszyscy zaprzeczyli. Czekolady kupiłam za własne pieniądze i gdybym wiedziała, że nauczyciele z SP 7 mają kłopot z poczęstowaniem uczniów, dokupiłabym pozostałe pięć.

- Słodycze wręczano jako nagrody – ripostuje Barbara Strzelecka. – Dokupienie pięciu tabliczek czekolady po złotówce nie byłoby dla mnie problemem, chciałam jednak pokazać niedociągnięcia organizacyjne, których należałoby uniknąć w przyszłości. Nikt się jednak tym nie zainteresował. Za niedopatrzenie organizatorów zostałam natomiast zbesztana i swoiście ukarana przed ośmioosobowym gremium Zarządu Miasta.

Dyskusja podczas posiedzenia władz samorządowych zaowocowała jedynie kolejną wymianą korespondencji służbowej.

- Skład Zarządu Miasta Czeladź jest sześcioosobowy, a nie ośmioosobowy, jak się pani wydaje, i w związku z tym zachęcam do lektury podstawowych aktów prawnych obowiązujących samorząd terytorialny – kończył Kazimierz Jakóbczyk pismo do dyrektorki SP 7.

- Wiem, ile osób liczy zarząd, ale w jego posiedzeniu uczestniczył także skarbnik miasta i protokolant – odpowiada Barbara Strzelecka.
W całym zamieszaniu nie wiadomo, co stało się z feralnymi czterema czekoladami. Są w miejskim depozycie (były dowodem na posiedzeniu zarządu) czy zostały zjedzone? A jeżeli tak to przez kogo? Na pewno nie trafiły do uczniów “siódemki”.

Autor artykułu: WOJCIECH W. WACŁAWEK

Mistrzostwa w plażówce

July 10th, 2002

Podczas weekendu w regionie rozegrano dwa turnieje seniorów w ramach mistrzostw Śląska w siatkówce plażowej. Pierwsza impreza odbyła się w sobotę na boiskach kąpieliska Ruda w Rybniku. Do rozgrywek zgłosiło się 28 zespołów z całej Polski. Wśród startujących par sporo było utytułowanych zawodników. Niektórzy występują w pierwszoligowych drużynach siatkarskich.

- W imprezie brały udział również pary amatorskie lub siatkarze grający w młodszych kategoriach wiekowych. Dla nich start w tak doborowym towarzystwie był okazją do zdobycia doświadczenia – tłumaczy Lech Kowalski, organizator turnieju.

Do finału dotarli jednak tylko najlepsi. W meczu o pierwsze miejsce po przeciwnych stronach boiska stanęli rybniczanie. Para Paweł Rusek i Jarek Macionczyk pokonała Łukasza Lipa i Andrzeja Śmiatka wynikiem 2:0. Paweł Rusek i Jacek Maciończyk to zawodnicy z pierwszoligowym doświadczeniem, którzy reprezentują klub “Górnik” Radlin. Łukasz Lip w ubiegłym sezonie grał w barwach AZS-u Gliwice, a Andrzej Śmiatek był zawodnikiem Rafako Racibórz. W pojedynku o trzecie miejsce para z Sosnowca Krzysztof Zabielny i Mariusz Syguła pokonała Tomasza Mruzka i Krzysztofa Dybczak z Żywca. Zawodnicy z Wrocławia i Łodzi zajęli dalsze miejsca w klasyfikacji.

Dzień później 13 par siatkarskich spotkało się nad wodzisławskim Balatonem. Do finału również dotarły najlepsze drużyny. Pierwsze miejsce zajął duet Łukasz Lip i Andrzej Śmiatek. Drugie miejsce wywalczyła para Krzysztof Zabielny i Mariusz Syguła. Dopiero na trzeciej pozycji uplasowali się zwycięzcy rybnickiej imprezy Paweł Rusek i Jarek Macionczyk. Czwarte miejsce zdobyli zawodnicy z Żywca.

- Obie imprezy wypadły bardzo dobrze. Pogoda nam dopisała. Nie zawiedli również kibice. Ludzie wypoczywający nad wodą w ciepłe dni chętnie oglądają nasze rozgrywki. Kolejne turnieje w ramach mistrzostw Śląska odbędą się w Knurowie i w Jastrzębiu Zdroju – dodaje Lech Kowalski.

Autor artykułu: MARCIN KASPRZYK